Bardzo krótka wyprawa rowerowa do Puszczy Bia³owieskiej, czyli jak £ukasz lubi jeŸdziæ swoim nowym samochodem  |
| Udzia³ wzieli: Maja, Luke i Adaœ |
| W dniach: 13-15 sierpnia 2005 |
|
Z Warszawy wyjechaliœmy od razu po pacy, czyli ok. godziny 17. Wszystko po to by maksymalnie wykorzystaæ d³ugi weekend i ¿eby w sobote od samiutkiego ranka móc jeŸdziæ na rowerkach. Samochód jecha³ i wygl¹da³ imponuj¹co, nawet jego cieñ przez szybê, tylko Luke - nasz dy¿urny kierowca pocz¹tkowo siê obawia³ jazdy z trzema rowerami na dachu.
|
| Oczywiœcie na drogach wyjazdowych z miasta i pod Wyszkowem musieliœmy odstaæ swoje. Z tego powodu straszliwie g³odni i zmêczeni, zaraz za Wyszkowem ju¿ po ciemku zatrzymaliœmy siê w sma¿alni ryb. Nie wygl¹da³a mo¿e specjalnie ale za to rybka by³a pierwsza klasa - polecam ka¿demu (tylko nazwa mi jakoœ z g³owy wypad³a). Z pe³nymi brzuchami ruszyliœmy w dalsza drogê. Do Bia³egostoku dotarliœmy oko³o pó³nocy i jakie¿ by³o nasze zdziwienie kiedy siê okaza³o, ¿e na stacji benzynowej nie da siê kupiæ piwa!!! No ale mniejsza o to, potem siê wszystko wyjaœni³o. Tak czy tak na nasz¹ kwaterê "u Ireny" w Starym Lewkowie dotarliœmy w œrodku nocy, szczêœliwie pokoje czeka³y. |
| Plan na nastêpny dzieñ by³ prosty: mieliœmy jechaæ do najbli¿szej wiêkszej miejscowoœci Narewki i kupiæ mapê okolicy z zaznaczonymi szlakami rowerowymi; potem szlakiem mieliœmy jechaæ do Bia³owie¿y, tam zjeœæ obiad, a potem powrót. |
| Droga zaskoczy³a nas zaraz za Lewkowem. Otó¿ to co na mapie by³o drog¹ asfaltow¹ nie mia³o ani grama asfaltu - by³a to zwyk³a bita droga, na szczêœcie rzadko uczêszczana, wiêc nie kurzy³o siê tak strasznie. |
|
|
Niestety jak dojechaliœmy do Narewki (drugiej po Bia³owie¿y popularnej miejscowoœci turystycznej) okaza³o siê, ¿e w sklepach ostatni raz mapy mieli kilka lat temu . W zwi¹zku z tym mogliœmy polegaæ tylko i wy³¹cznie na oznaczeniach drogowych szlaków. Udaliœmy siê wiêc w dalsz¹ drogê do Bia³owie¿y. Niedaleko za Narewk¹ wjechaliœmy do Puszczy - na pró¿no niestety wypatrywaliœmy ¿ubra na wolnoœci, ale co tam - widoki i tak by³y fajne i droga dobra, a co najdziwniejsze, wcale nie by³o du¿o ludzi. |
|
|
|
I dalej piêkne widoki w Puszczy, malowniczy mostek z niesamowicie za¿elazion¹ wod¹ - piêkny kolor mia³a w s³oñcu.
|
|
|
W koñcu dojechaliœmy do magicznego miejsca, któe nie jest zaznaczone na ¿adnych wiekszych mapach (poza turystycznymi, które na razie by³y poza nazym zasiêgiem). W Starej Bia³owie¿y s¹ piêkne stare dêby ale oczywiœcie nie mog³o byæ tak piêknie. W zwi¹zku z tym, ¿e kilka dni przed naszym przyjazdem przez ca³¹ Polskê przesz³y burze i nawa³nice - ca³a œcie¿ka dêbów królewskich by³a zamkniêta . Mogliœmy wiêc tylko zobaczyæ trzy okazy, które sta³y na polach biwakowych, a reszta scie¿ki by³a zamkniêta. Niestety znikne³y te¿ wszystkie tablice informacyjne, wiêc nawet nie dowiedzieliœmy siê, który d¹b jak siê nazywa³. Trudno pech to pech . |
|
|
|
Nie pozosta³o nam nic innego jak ruszyæ dalej do Bia³owie¿y.
|
|
|
Jak tylko minêliœmy znak miejscowoœci Bia³owie¿a za drewnianym p³otem zobaczyliœmy bardzo dziwne zabudowania, jak siê okaza³o skansenu. Po³aziliœmy sobie po nim ogl¹dajac zagrody, m³yny (w jednym by³ nawet ca³y m³yñski kamieñ) i szczególne tutaj domy "z otwartymi okiennicami".
|
|
Niestety z Bia³owie¿y trzeba by³o siê zmyæ tak szybko jak tylko siê da³o. Po pierwsze w mieœcie w Parku Pa³acowym by³ jakiœ festyn. Muzyka pozostawia³a wiele do ¿yczenia, a ludzi tyle, ¿e trudno by³o przejechaæ. Niestety mieliœmy te¿ zaplanowany obiad na miejscu, a tu siê okaza³o, ¿e jedyna restauracja to w hotelu na który zdecydowanie nie by³o nas staæ albo grochówka na festynie. Skusi³a nas reklama restauracji carskiej, która wisia³a na jednym z budynków - restauracja ta mia³a byæ 2 km od miateczka. Sta³a siê te¿ rzecz niesamowita - w PTTK uda³o nam siê kupiæ mape okolicy!! Sukces! Z burcz¹cymi brzuchami ruszyliœmy na poszukiwanie restauracji carskiej. Po kilku kilometrach dojechaliœmy. Fakt - restauracja wygl¹da³a uroczo, urz¹dzona w zabytkowym budynku stacji kolejki w¹skotorowej, wszystko odrestaurowane, piêkny wystrój wnêtrza godzien cara - ale nie naszej kieszeni . Baardzo g³odni wróciliœmy do Bia³owie¿y, zdecydowani ju¿ na t¹ nieszczêsn¹ grochówke. K¹tem oka tylko zauwa¿yliœmy ma³¹ restauracjê, nie by³a mo¿e pa³acowa, raczej mo¿na to nazwaæ barem, ale da³o siê zjeœæ, no i ceny by³y w miarê przyzwoite, choœ na pewno nie zas³ugiwa³a na miano taniej.
|
|
Po obiedzie pojechaliœmy do najwa¿niejszego miejsca w okolicy czyli do rezerwatu z ¿ubrami. Droga prowadz¹ca tam jest bardzo ciekawa, jedzie siê gêstym lasem przystaj¹c co jakiœ czas przy tablicach informacyjnych na temat drzew rosn¹cych w okolicy. Tam zobaczyliœmy ró¿ne zwierzêta zamieszkuj¹ce puszczê. No i najwa¿niejsze z nich, czyli ¿ubry i ¿ubronie.
|
|
|
|
|
W drodze powrotnej ponownie zatrzymaliœmy siê w Starej Bia³owie¿y i w trakcie naszego odpoczynku us³yszeliœmy za plecami rozmowê. Okaza³o siê ¿e to leœniczy oprowadza³ swoich znjomych po dêbowej œcie¿ce t³umacz¹c dlaczego jest zamkniêta itd. No có¿, nie mogliœmy sobie podarowaæ, no i skoro oni weszli to i my mo¿emy. Co prawda by³o ju¿ stosunkowo póŸno wiêc dos³ownie przebiegliœmy obok wielkich dêbów. Musze jedak przyznaæ, ¿e robi¹ ogromne wra¿enie, warto je obejrzeæ i stan¹æ obok nich. |
Po krótkiej wycieczce, wsiedliœmy na rowery i ruszyliœmy dalej. Niestety pogoda nas nie ropieszcza³a, zaczê³o mrzyæ, zrobi³o siê ciemno, ch³odno i nieprzyjemnie. Dlatego gnaliœmy ile si³ w nogach nie zwa¿aj¹c na dziury. Da³o nam to w koœc potem, oj da³o. Jak dojechaliœmy do Narewki by³o juz zupe³nie ciemno, a £ukasz zacz¹³ narzekaæ na obity ty³ek, dalsz¹ drogê do Lewkowa przejechaliœmy juz droga asfaltow¹. A wieczór spedziliœmy mi³o w swoim gronie og³adaj¹c wieczór kabaretowy w dwójce . |
| Rano okaza³o siê, ¿e nie mo¿emy jechaæ nigdzie rowerami ze wzglêdu na mocno obite ty³ki, wiêc na szybko zdecydowaliœmy pojechaæ do Hajnówki, do Bia³egostoku i jakoœ tak pow³óczyæ siê po okolicy. W Hajnówce by³a informacja turystyczna z której niestety nie dowiedzieliœmy siê niczego ciekawego (by³ to automat w œcianie z dotykowym ekranem). Zobaczyliœmy bardzo ciekaw¹ wspó³czesn¹ cerkiew, poszliœmy na lody i na jedno ma³e piwko do knajpy z pami¹tkami po Leninie. |
| Jako, ¿e w Hajnówce zaczê³o nam siê nudziæ pojechaliœmy do Bia³egostoku, tam te¿ po³azilismy po mieœcie. Zjedliœmy pyszny obiadek w bardzo mi³ej restauracji, chcieliœmy nawet iœæ do kina, ale jakoœ nam energii zabrak³o, wypiliœmy jescze po piwie i zaczêliœmy siê zbieraæ do powrotu. Niestety znów mieliœmy problem z kupnem piwa w sklepie, co nas bardzo zdziwi³o. |
|
|
W drodze powrotnej zatrzymaliœmy siê na tamie w Siemianówce, gdzie rozci¹ga³ siê ca³kiem niez³y widok, a okoliczna m³odzie¿ wybiera³a siê na romantyczne spacery "na tamê". Co niektórzy musieli sobie udowadniaæ jakieœ g³upoty Potem jeszcze mieliœmy chwilê czasu na podziwianie okolicy. |
|
|
| Wieczorem nasi gospodarze przygotowali nam ognisko, my mieliœmy kie³baski i piwo, by³o bardzo fajnie. Mogliœmy podziwiaæ wieczorne mg³y unosz¹ce siê nad rzek¹ Narewk¹. Po d³u¿szej chwili gospodarze przy³¹czyli siê do nas i prowadziliœmy dysputy do póŸnej nocy. |
|
|
Przy okazji tych mi³ych rozmów dowiedzieliœmy siê bardzo wielu ciekawych rzeczy. Miêdzy innymi o tym, ¿e w Bia³ymstoku mieszkaj¹ bardzo nietolerancyjni i zdewociali ludzie, i ¿e w³aœnie z tego powodu alkohol jest sprzedawany tylko w specjalnych sklepach itp. Ale dowiedzieliœmy siê te¿, ¿e niedaleko Bia³egostoku s¹ wsie tararskie, a nawet dowiedzieliœmy siê gdzie dok³¹dnie, ale okaza³o siê, ¿e niestety ju¿ nie wystatrczy nam czasu . A tyle tego czasu w Bia³ymstoku zmarnowaliœmy. Ech... Trzeba bêdzie jeszcze kiedyœ tam pojechaæ. |
| W droge do Warszawy wyjechaliœmy wczeœnie. Po drodze mijaliœmy pielgrzymki m³odzie¿y prawos³awnej do Grabarki. Skoro tak, to i my zboczyliœmy z drogi i zatrzymaliœmy siê na chwile w tym magicznym miejscu. |
|
|
|
Ruszyliœmy w dalsz¹ drogê w kierunku domu. Po drodze zatrzymaliœmy siê równie¿ w Drochiczynie. Tam zjedliœmy obiad w miejscowej jad³odajni, w której nie by³o prawie nic z tego co by³o w karcie, ale na szczêœcie jakoœ uda³o nam siê cos wybraæ. Mogliœmy te¿ podziwiaæ miejscowe koœcio³y. Nie omieszkaliœmy te¿ wspi¹æ siê na górê zamkow¹. |
|
|
| A potem ju¿ wsiedliœmy w samochód i do domu! |